Szklarska Poręba w kryminalnej mgle
Mam mieszane uczucia co do tej książki, bo od kryminału oczekiwałam lżejszego języka a otrzymałam dosyć trudny tekst. Plus, że akcja powieści dzieje się w Karkonoszach w które często jeżdżę, bo bardzo lubię ten rejon. Minusem według mnie było silne historyczne nacechowanie kryminału i sporo trudnych niemieckich nazw oraz bardzo rozbudowana treść która przynajmniej ode mnie wymagała znacznie większego skupienia niż to zazwyczaj potrzebne w kryminałach. Książka zajęła mi trochę czasu i szczerze powiedziawszy jakoś nie poczułam się zainteresowana tą serią na tyle, by sięgnąć po kolejny tom. Z chęcią natomiast odwiedzę Śnieżne Kotły, bo póki co dotarłam jedynie na Szrenicę. Duży plus za umieszczenie w książce legendy o Duchu Gór z dokładnym wyjaśnieniem całej jej ideologii. Podziwiam też sporą wiedzę historyczną autora, którą ma w dosyć młodym wieku. Wrocławski stomatolog postanawia wykorzystać zaległy urlop, by wyjechać w góry, chce bowiem odwiedzić kupione przez jego wujka dawne schronisko nad Śnieżnymi Kotłami. Maksymilian po dotarciu do Karkonoszy zaczyna badać historię wypadku swojego wujka, który wydarzył się kilka miesięcy wcześniej. Jego zainteresowanie sprawą zaczyna niektórym przeszkadzać co sprowadza na Maksymiliana kłopoty. Na Śnieżnych Kotłach zaczynają dziać się rzeczy mające wystraszyć młodego stomatologa i utwierdzić go w przekonaniu, że dawne schronisko jest nawiedzone. W dotarciu do prawdy Maksymiliana wspiera Marta, która na co dzień pracuje w schronisku na Szrenicy a z którą jak się później okaże Maks spotkał się nie pierwszy raz.

