Złotko

Złotko

 

 Ocena 1/3


Pomimo, że to thriller książka niezbyt przypadła mi do gustu. Rozchwianie emocjonalne bohaterki zbyt mocno działało mi na nerwy. Jej ciągła chęć zabicia wszystkich wokół już w początkowych rozdziałach zaczynała mnie nudzić. Być może miało to podkreślić fakt, że jest psychopatką ,ale dla mnie bardziej świadczyło o tym, że jest sfrustrowana i nie potrafi okazywać innych emocji niż gniew. Ciągłe noszenie przy sobie sporej wielkości noża też moim zdaniem było sporym przegięciem. Książka miała być zabawna, ale ja takich fragmentów znalazłam naprawdę niewiele. Kobieta miała jedną zasadę nie krzywdziła małych dzieci ani zwierząt, a tak to każdy kto w jakiś sposób jej się naraził powinien za to zapłacić. Początkowo Rhiannon zabija tylko gwałcicieli i pedofilów co patrząc z moralnego punktu widzenia nie było czymś budzącym odrazę społeczeństwa. Później jednak ta zawężona liczba zaczęła jej się niebezpiecznie rozszerzać, bo jak to mówią apetyt rośnie w miarę jedzenia. 
Rhiannon jest przed trzydziestą i pracuje jako asystentka redaktora w miejskiej gazecie. Od czterech lat mieszka ze swoim chłopakiem Craigiem. Jest znudzona swoim życiem. W wolnym czasie spotyka się z grupą przyjaciółek z którymi tak naprawdę nic jej nie łączy. Lubi ryzyko, wieczorami spisuje listę osób które miałaby ochotę zabić, na listę trafiają praktycznie wszyscy z jej otoczenia za różnego typu nawet drobne przewinienia. Rhiannon jako dziecko uległa wypadkowi, przez co jej mózg został w sporym stopniu uszkodzony. Ma duże problemy z odczuwaniem emocji i ich okazywaniem. Pewnego dnia wracając do domu wieczorem zostaje napadnięta, w samoobronie zabija napastnika. Robi to jednak w dość makabryczny sposób zostawiając sobie pewną pamiątkę. Po tym zdarzeniu jej psychika przechodzi przemianę, a ciągła chęć dalszego odczuwania tych samych silnych emocji co przy pierwszym morderstwie zaczyna przejmować nad nią kontrolę.                                                                                                                                                                   

Chłopiec z lasu

Chłopiec z lasu

 Ocena 2/3



Nie będę ukrywać, że trochę rozczarowała mnie ta książka. Ponieważ tajemnica, która pojawiła się na samym początku tak naprawdę nie została wyjaśniona, a to moim zdaniem spory minus. Same zwroty akcji i pojawiające się co jakiś czas napięcie spowodowały, że książkę dobrze się czytało. Ciągłe mylenie tropów i dobrze skrywane tajemnice nie pozwoliły na szybsze zorientowanie się w sytuacji, więc chętnie doczytałam do końca. Coben stworzył postać bardzo barwną i pełną charyzmy tym bardziej szkoda, że jej historia nie została do końca wyjaśniona. Mnie tego w tym thrillerze zabrakło. Mam jednak nadzieję, że to celowy zabieg autora i ten bohater pojawi się w kolejnej powieści.  Moją sympatię wzbudziła też Hester nieugięta Pani adwokat. Przeczytałam, już sporo książek Cobena jednak nie wszystkie, więc nie wiem czy pojawiła się ona już wcześniej.                                                                        W 1986 roku w Parku Krajobrazowym zostaje odnalezione dziecko, jest brudne i wychudzone i wygląda jakby przebywało samo już od dłuższego czasu. Początkowo policja sądzi, że szybko uda jej się odnaleźć rodzinę chłopca i poznać jego tożsamość. okazuje się jednak, że przez trzydzieści lat nikt nie jest w stanie wpaść na żaden trop pochodzenia mężczyzny. Dla mieszkańców swojego miasta i wszystkich którzy pamiętają historię jego odnalezienia pozostaje po prostu chłopcem z lasu. Dziecko otrzymuje imię Wilde, chłopiec trafia do rodziny zastępczej i uczęszcza do szkoły gdzie osiąga doskonałe wyniki w nauce. Jednak z powodu swojej tajemniczej przeszłości najpierw jako dziecko a później już dorosły mężczyzna nie potrafi znaleźć sobie stałego miejsca i nawiązać bliższej relacji z innym człowiekiem, jest odludkiem. Wyjątek stanowi przyjaźń z synem Hester - Davidem. Gdy w miejscowej szkole jedna z nastolatek nagle przestaje pojawiać się na zajęciach Wilde na prośbę swojego chrześniaka Matthew  wraz z Hester angażuje się w jej poszukiwania. Bowiem jak wynika z opinii kolegów i nauczycieli dziewczyna jest szkolnym odludkiem dręczonym przez rówieśników. Wilde szybko odnajduje nastolatkę i tutaj historia mogłaby się zakończyć gdyby nie fakt, że po pewnym czasie dziewczyna ponownie znika. A jakiś czas później dochodzi do zaginięcia kolejnego dziecka najpopularniejszego, pochodzącego z zamożnej rodziny chłopaka. Sytuacja nie jest tak prosta jak za pierwszym razem, nikt nie wie bowiem czy oba zaginięcia są ze sobą powiązane mimo że pojawiają się takie pogłoski. Gdy jednak dochodzi do żądania okupu i grożenia śmiercią cała sprawa przestaje być uważana za zwykłą ucieczkę z domu. Teraz w grę wchodzą spore pieniądze i dobre imię wielu ludzi. 

Klątwa Ruin

Klątwa Ruin

 Ocena 3/3

 

Gdy w 2018 roku sięgnęłam po pierwszą książkę Magdaleny Wali nie przypuszczałam, że będzie to czytelnicza przygoda rozciągająca się na kolejne lata. Dziś jestem po lekturze szóstej już książki tej autorki i nadal tak samo cieszę się z dokonanego wtedy wyboru. Pomyśleć, że gdyby nie imię głównej bohaterki (Natalia) może nigdy nie trafiłabym na tak interesujące powieści. Nieważne czy autorka porusza łatwiejsze czy trudniejsze tematy, lekkość jej pióra sprawia, że każdą z historii przyjemnie się czyta. Ilość historycznej wiedzy wpleciona w każdą z książek sprawia, że po każdej z nich czuję się naładowana wartościową wiedzą. Po lekturach tylu książek każdą kolejną kupię w ciemno, bo wiem, że będzie warto. Powieść idealnie oddaje różnice istniejące między chłopstwem a ziemiaństwem, które w ówczesnym czasie były mocno akcentowane. Wywodzenie się z ziemiaństwa wiązało się z posiadaniem majątku, możliwością rozwoju osobistego związanego ze zdobywaniem odpowiedniego wykształcenia. Osoby wywodzące się z rodzin chłopskich mogły jedynie liczyć na szczęście związane z trafieniem na służbę do dworu, to dawało im dach nad głową i szansę na utrzymanie swojej rodziny. Kobieta mogła liczyć na posadę służącej lub tak jak główna bohaterka powieści Aniela Wilczkówna damy do towarzystwa. Aniela boryka się z bolesną przeszłością, która odciska się na jej dalszym życiu. Wierząc rozsiewanym plotkom obwinia się o śmierć jednego z członków swojej rodziny. Przez co umniejsza swoją wartość. Pełniąc służbę w majątku w Olszowej często spotyka krewnego właścicielki porucznika Rafała Mielżyńskiego Początkowo dziewczyna podchodzi do niego z rezerwą uważając, że porucznik zwyczajnie drwi sobie z damy do towarzystwa swojej ciotki. Jednak, gdy mężczyzna nieoczekiwanie ratuje jej życie zaczyna patrzeć na niego zupełnie inaczej dostrzegając jego siłę, mądrość i dobre serce. Dziewczyna jednak nie dopuszcza do siebie możliwości ewentualnego związku z Rafałem, wie bowiem, że mezalians ziemianina z chłopką mógłby źle odbić się na jego pozycji społecznej. Aniela spędza sporo czasu na rozmowach i spacerach z Mielżyńskim. Podczas jednego z nich trafiają na ruiny zamku z którym związana jest pewna tragiczna legenda. Anielę mającą bogatą wyobraźnię mocno interesuje ta historia. Wtedy jeszcze nawet nie podejrzewa, że ma ona z nią coś wspólnego i, że w znacznym stopniu przyczyni się do odmiany jej losu. 

Umysł Zabójcy

Umysł Zabójcy

 

 Ocena 3/3

Książka w ciekawy sposób pokazuje co dzieje się w umyśle człowieka w wyniku traumatycznych przeżyć np z dzieciństwa. Niektórzy sobie z nimi radzą i mogą normalnie funkcjonować w społeczeństwie, a inni mają problemy psychiczne, które kształtują ich na całe życie. Umysł Zabójcy szczegółowo jak na thriller psychologiczny skupia się na psychice zarówno przestępcy jak i tropiącego go psychologa co moim zdaniem sporo wnosi do książki. Autor dużo miejsca poświęca procesowi balsamowania, który jest w tej książce kluczowy. Opis całego procesu jest bardzo szczegółowy co może przeszkadzać wrażliwszym czytelnikom. Książka w ogromnym stopniu skupia się na psychice, na tym jak mózg funkcjonuje gdy narażony jest na stres, strach. Na tym jak łatwo można manipulować ludzkimi emocjami.                                                                                                                                                                               Zoe Bentley w wyniku traumatycznych przeżyć z dzieciństwa zostaje kryminalnym psychologiem. Jej własne przeżycia spowodowały, że chce tropić seryjnych morderców i ratować bezbronne kobiety. Sama od prawie dwudziestu lat żyje w poczuciu strachu przed człowiekiem, który kiedyś próbował ją skrzywdzić, a którego ona zdemaskowała jako mordercę, lecz nikt jej nie uwierzył. Zoe na przestrzeni lat tworzy szczegółowy profil psychologiczny mordercy. Gdy w Chicago policjanci zaczynają znajdywać zwłoki kobiet Zoe jest przekonana że to ten sam morderca mimo że sposób działania jest nieco inny. Zoe jest pod dużym wpływem własnych lęków i w łatwy sposób daje sobą manipulować. Morderca przez lata przesyła jej tajemnicze koperty utwierdzając ją w przekonaniu, że nadal na nią poluje. Zoe w ten sposób prawie przegapia fakt, że mordercą może być zupełnie ktoś inny. Ciekawe jest zakończenie książki, bo tak naprawdę nie wszystko zostało wyjaśnione i przynajmniej jedna z historii może mieć swój dalszy ciąg. 

Na gwiaździstych morzach

Na gwiaździstych morzach

 

 Ocena 2/3


Powieść łączy w sobie literacką fikcję z autentycznymi bohaterami. Lubię takie połączenia, bo wtedy przyjemniej mi się czyta, a gdy dany bohater bardziej mnie zainteresuje to szukam jego autentycznej biografii w internecie. Sara Sheridan w Na gwiaździstych morzach jako bohaterkę powieści opisała Marię Graham autentyczną postać- brytyjską pisarkę, która jako jedna z niewielu kobiet w tamtej epoce odważyła się na łamanie etykiety i samotne, długie podróże. Maria Graham zarówno w powieści jak i w rzeczywistości napisała książki dotyczące swoich podróży do Indii, Brazylii i Chile. Po przybyciu do Brazylii Maria poznała kapitana Hendersona. Jest to postać fikcyjna, ale w powieści wnosi dużo barw do życia bohaterki. Kapitan zabiera Marię w podróż do Anglii swoim statkiem. W ciągu kilku miesięcy na morzu tworzy się między nimi więź. Henderson zakochuje się w Marii, ta jednak bojąc się o utratę swojej pozycji społecznej odrzuca jego oświadczyny. Dama posądzana o złe prowadzenie zostałaby uznana za kobietę lekkich obyczajów i straciła szacunek otoczenia. Maria będąc wdową według rodziny powinna pozostawać w domu w żałobie a nie zwiedzać świat. Marzenia Marii o odkrywaniu nowych miejsc były jednak silniejsze. Książka pokazuje siłę determinacji w spełnianiu marzeń mimo przeciwności.  Autorka dużo miejsca poświęca również osobie kapitana Hendersona pokazując jego przemianę z nieokrzesanego pirata w przestrzegającego dobrych manier dżentelmena. Głównym motywem powieści było ziarno kakaowca, które w tamtych czasach stanowiło bardzo pożądany towar. Damy gustowały w piciu gorącej czekolady, sprzedawano ją w aptekach i manufakturach. Tabliczka czekolady stała się również elementem przemytu i przysporzyła kapitanowi Hendersonowi sporu kłopotów. Niektórzy dla kakao byli gotowi do najgorszych czynów.                                                                                                            Jeśli szukacie ciekawej, pełnej zwrotów akcji powieści o egzotycznej tematyce to Na gwiaździstych morzach będzie odpowiednim wyborem. 

Copyright © 2014 CZYTAM - POLECAM , Blogger