Zaginiony rękopis
Jakoś nie oczarowała mnie ta książka, według mnie to bardziej tytuł z serii przeczytam i zapomnę. Dłuższy czas zajęło mi jej przeczytanie, bo nieraz zostawiałam ją na dzień lub dwa bez potrzeby dalszego czytania. Mam wrażenie, że książka bardziej przyciąga ciekawą okładką niż treścią. Autorzy osadzili wydarzenia z powieści w Nałęczowie i te wątki były dosyć ciekawe, bowiem dokładne opisy interesujących miejsc w tym zapewne malowniczym kurorcie zachęciły mnie do odwiedzenia miasteczka w przyszłości. Sama powieść to połączenie czasów obecnych i przeszłych, bo dotyczących 1888 roku. Mimo, że fakty dotyczące życia i twórczości znanego pisarza Maksymiliana Dobroszczańskiego brzmią bardzo autentycznie to jest to postać w pełni fikcyjna. Niemniej jednak to na motywie odnalezienia napisanego a później ukrytego i zapomnianego rękopisu tego autora opiera się cała książka. To właśnie tajemnica związana z autorem i jego niewydaną powieścią przyciąga wielu ciekawskich do Nałęczowa, również tych nie mających uczciwych zamiarów. Były dziennikarz a obecnie pisarz pod wpływem tajemniczej teczki również trafia do Nałęczowa, tam od razu nawiązuje przyjacielskie relacje z właścicielką pensjonatu, której pomaga w rozwikłaniu kilku zawiłych rodzinnych kwestii. Przypadek sprawi, że spotka tam także dwie osoby, które zupełnie odmienią jego dotychczasowe życie...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz